Autor: Roch Brada

  • Miało być pedałowane, a było oglądane

    Jeszcze przed weekendem Roch odgrażał się, że:

    przez weekend będzie pedałował

    Roch Brada

    ale tym razem życie zweryfikowało te plany i zamiast jeździć to Roch robił inne rzeczy, ale suma summarum to weekend, choć bez roweru, był udany. Może nie tak bardzo jak z rowerem, ale udany. Jednak opuszczone, weekendowe, jazdy Roch stara się odbić w tygodniu, po pracy. Dodatkowo wrócił do dawnego „prawie” nawyku, który potem porzucił, a od wczoraj (tj. od środy) znowu zaczął w sobie zaszczepiać.

    (więcej…)
  • A w weekend będzie pedałowane

    To jest nieprawdopodobne, że Roch tam bardzo się zaktywizował jeśli chodzi o bloga. Trzy notki w ciągu tygodnia to jest rzecz niespotykana w ostatnim czasie, a nawet w ostatnich latach. Nie do końca Roch wie co jest tego powodem; czy to początkowa ekscytacja nowym blogiem, czy znalezieniem czasu i chęci do intensywniejszego rozwijania bloga, czy uświadomienie sobie, że czas płynie nieubłaganie i chcąc zrealizować swój plan, który sobie zaplanował, musi się zabrać z robotę. A początkiem tej roboty jest oczywiście pedałowanie na rowerze.

    (więcej…)
  • Kolejna drama za 3.. 2.. 1..

    Nie ma miesiąca żeby nie było jakiejś dramy w wykonaniu Rocha. A to ząb (tak, była taka), a to koła do gravela, a to jeszcze przejście na z 3×9 na 1×9. Można by tak wymieniać godzinami. No i szykuje się kolejna, tym razem znowu koła, ale do Cuba. Okazało się bowiem, że obecne koła doznały „zmęczenia materiału”, a może prawdziwszym określeniem byłoby „solidnej wagi Rocha”, ale tego do końca nie da się rozstrzygnąć. Jedno jest pewne: aluminiowe nyple zostały nadgryzione przez ząb czasu.

    (więcej…)
  • Podsumowanie weekendu i migracji bloga

    Końcówka minionego tygodnia była bardzo intensywna. Przede wszystkim od dawna były plany i przygotowania do zmiany bloga, ale o tym będzie później, bo ważniejszym od klikania „kąkutera” jest klikanie pedałów SPD. Bo był weekend i było słonecznie, ale przy tym bardzo zimno. Chyba już czuć, że zbliża się zima, a to oznacza, że pora wyjąć z szafy cieplejsze rzeczy. W ten weekend Roch pedałował z Bombelkiem, bo po tygodniu kataru, mógł w końcu wyjść na rower.

    (więcej…)
  • Kolejny weekend w siodle, zakończony katarem

    Nie da się ukryć, że od ostatniego weekendu sporo czasu już upłynęło, podobnie jak kataru z Rochowego nosa. A katar ten jest efektem ostatniego słonecznego weekendu, który Roch przeznaczył – a jakże inaczej – na rower. Co prawda plan był inny, o czym Roch pochwalił był się na Twitterze, ale finalnie zrewidował swoją decyzję, bo czasu było mniej niż zakładał, a po powrocie miał jeszcze do zrobienia kilka rzeczy, ale to wcale nie oznacza, że pedałował dookoła komina, wręcz przeciwnie; wypad był długi, szybki i fajny. Tak fajny, że skończył się katarem.

    (więcej…)
  • Jakie tam są asfalty!

    Jak, w poprzedniej notce, Roch wspominał weekend miał być odbieraniem „nagrody” za skończony remont. I tak było – weekend był pod znakiem „rower do oporu”. Sobota, co prawda nie rozpieszczała pogodą, ale i tak udało się zaliczyć mały wypad choć w celach „biznesowych”. Sobota była dniem spotkania z psychologiem sportu w klubie, do którego należy Młoda. Była całkiem fajna pogawędka na temat tego jak wspierać młodych sportowców, jak z nimi rozmawiać i dlaczego nie należy wchodzić w kompetencję trenera. Spotkanie, o ile na początku Roch podchodził do niego sceptycznie, było nad wyraz merytoryczne, spora dawka wiedzy o tym jak należy podchodzić do sportu, zarówno tego dziecięcego jak i tego dorosłego.

    (więcej…)

  • Znowu o rowerze. W lesie.

    Żadna notka nie liczyłaby się gdyby Roch nie wspomniał o dwóch sprawach; sprawie remontu i sprawie siedzenia w lesie z Młodym. I tak! W tej notce też będą poruszone te dwie kwestie, ale przede wszystkim Roch napisze co tam się dzieje w kwestiach rowerowych. A trochę się dzieje, mimo że pogoda przestała być łaskawa to Roch jakoś wstrzeliwuje się w okienka bez deszczu i coś tam pedałuje. W nadchodzący weekend planuje przeznaczyć jeden dzień na jakiś większy wypad, bo w końcu trzeba się jakoś pożegnać z tym sezonem, choć w głębi duszy Roch chce żeby trwał jak najdłużej.

    (więcej…)

  • Rowerowe wieczory z Młodym

    Sprawy remontowe toczą się swoim torem, ale trzeba wziąć pod uwagę, że istnieje też inne życie niż szpachla, deski i wełna mineralna. Inne życie to przede wszystkim rower i pedałowanie, a że pogoda zaczęła w końcu dopisywać to Roch wykorzystuje okazję do jeżdżenia na rowerze. Oczywiście wraz z Rochem nie odpuszcza też Młody, który dzielnie walczy w terenie. I wychodzi mu to coraz lepiej. Od wizyty na Red Bull Roof Ride, Młody nie robi nic innego jak tylko „bar spiny”. Na szczęście tylko pozoruje, bo już dawno leżałby przygnieciony przez rower, ale miło patrzeć jak iskierka freeride\’u w Młodym się tli. Tylko ją pielęgnować.

    (więcej…)

  • Co to był za weekend!

    Jeszcze aparat dobrze nie ostygł, a Roch już śpieszy z doniesieniami z minionego już weekendu, a działo się fast dużo rowerowego szaleństwa. Co prawda nie było Rochowi dane wiele popedałować, ale brał udział w imprezach rowerowych, więc to tak jakby prawie jeździł. Wszystko zaczęło się od soboty. Plan był prosty – jechać do Katowic na Red Bull Roof Ride. To była jedyna taka okazja żeby zobaczyć na żywo Sama Pilgrima, Nicholi Rogatkina, czy Maxa Fredrikssona. Do tej pory Roch oglądał ich na YouTube i Instagramie. A w sobotę stał obok nich. No i oczywiście Bracia Godziek. Raj na ziemi.

    (więcej…)

  • Torba na ramę XLC BA-W32

    Tegoroczne wakacje dla Rocha to nieustanna walka z czasem i złośliwością nieprzychylnej materii, ale są też rzeczy przyjemniejsze. Do tych przyjemniejszych należy oczywiście zaliczyć rower. Jest go mało, to prawda, ale jak już jest to cieszy podwójnie, a przy okazji Roch ogarnia swoje recenzje. Tak się składa, że akurat kiedy zbliża się kolejny „techniczny piątek” to Roch coś sobie popedałuje „ode wsi dode wsi”. Od niedawna ma więcej czasu albowiem remont ma się ku końcowi. Z niewinnego malowania skończyło się na wymianie elewacji, nowych meblach, cyklinowaniu parkietu, a przed Rochem jeszcze wymiana poddasza i nowa podłoga u Młodego. Także dzieje się; ale dzieje się też rowerowo. Bo oto Roch dostał do testów kolejny element bikepacking’owego zestawu. Tym elementem jest torba na ramę XLC BA-W32.

    (więcej…)

  • Zrzucanie maratonowego błota

    Minął okrągły tydzień od Bike Atelier Maraton w Częstochowie i Roch dopiero wczoraj miał czas żeby umyć rower z maratonowego błota. Cały poprzedni tydzień minął na skręcaniu mebli, bo remont w zasadzie w 85% jest skończony. Został tylko pokój Młodego, ale on musi poczekać, aż zrobi się chłodniej, bo trzeba zdjąć cały sufit i trochę go zaizolować, a obecne temperatury skutecznie zniechęcają Rocha przed promieniowaniem cieplnym. Zatem korzystając z wolnej chwili Roch postanowił częściowo ogarnąć swojego Cube’a z błota. Uzbroił się więc w 5 złotych i pojechał na myjnie. Całe 100 metrów od domu.

    (więcej…)

  • Bike Atelier Maraton 2021 – Częstochowa

    Bike Atelier Maraton 2021 – Częstochowa

    Po długiej przerwie spowodowanej kowidem, lockdownem i całą otoczką związaną z obostrzeniami Roch wrócił do swoich zajęć. Oczywiście wrócił dużo, dużo wcześniej, ale dopiero teraz mógł w pełni wziąć udział w maratonie. Pierwsze podejście, do wyścigu w Tarnowskich Górach, skończyło się tym, że Roch pisał do organizatorów z prośbą o przeniesienie opłaty, bo ręka nie dawała rady utrzymać szklanki, a co dopiero kierownicy. Jednak start w Bike Atelier Maraton ma swoją długa historię. Ogólnie były przygody, było błoto, ale też był wypadek, byli ratownicy, a nawet była pierwsza pomoc. Ogólnie działo się, nawet więcej niż powinno się dziać, ale jadąc w wyścigu można spodziewać się wszystkiego. Dosłownie.

    (więcej…)