Autor: Roch Brada

  • Z Oną na rowerach

    Pogoda dopisała, choć niebo było pokryte cumulusami, które złowrogo spoglądały z góry na Rocha, ale nic nie wskazywało na to, że zacznie padać. Roch, oczywiście, pojechał sam, ale rozpuścił wieści, że pomyka na rowerze. Trasa standardowa: Radzionków, Dobieszowice, Świerklaniec i Nowe Chechło. Po powrocie Roch spojrzał na telefon, który informował Rocha, że dostał wiadomość.

    Okazało się, że Ona chciała towarzyszyć Rochowi, ale cichy dzwonek i głośny wiatr spowodowały, że Roch nie usłyszał dźwięku nadchodzącej wiadomości. Nie pomógł nawet wibrator, który nie potrafił odpowiednio połechtać Rocha.

    Na szczęście Ona nadal wykazywała chęć pojeżdżenia z Rochem. Spotkanie nastąpiło w miejscu zamieszkania, z którego wspólnie udali się na Świerklaniec. To było drugie podejście do Świerklańca, ale w takim towarzystwie to i trzeci, czwarty i dziesiąty raz byłby tak samo fajny. Ze Świerklańca pojechali na Chechło, a stamtąd do Miasteczka Śląskiego, z którego wrócili do Tarnowskich Gór.

    Roch bał się spojrzeć na licznik, ale widział, że kilometrów jest sporo, ale w dobrym towarzystwie kilometry szybko lecą, a i jaka większa chęć do jeżdżenia jest. Już umówili się na poniedziałek i już Roch nie może się doczekać.

    Oczywiście tajemniczą Oną jest Alina, z którą Roch często pomykał na rowerze, a wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że znowu Roch i Alina będą wspólnie śmigać na rowerach.

    Roch pozdrawia Czytelników.

  • Pączek pączka pogania

    Niewykorzystane szanse obracają się przeciwko nam, do takiego wniosku doszedł Roch, kiedy okazało się, że deszcz skutecznie pokrzyżuje Rocha plany co do wypadu z Oną na rowerze. Czasem słońce wychodziło, ale był to tylko miły przerywnik w burzach i opadach deszczu.

    W związku z tym, że Rochowe skrzydła zostały podcięte postanowił zasiąść do programowania, ale tak na poważnie. W tym calu zrobił sobie kawę, wziął przekąskę w postaci pączka i zasiadł do monitora. Kiedy pączek się skończył Roch stwierdził, że dobrze mu idzie i wziął drugiego. Jednak w połowie pączka skończyła się kawa. Bojąc się, że serce Rocha nie wytrzyma drugiego kubka nalał sobie czegoś zielonego co nie zdążyło uciec z lodówki.

    Drugi pączek zastał popchnięty trzecim, a trzeci czwartym. Jako, że zapas pączków się skończył Roch dolał sobie zielonego i stwierdził, że teraz tylko o wodzie będzie jechał, jak pustelnik jakiś w swojej pustelni otoczony korzonkami, robaczkami i motylkami. Kiedy w pęcherzu Rocha znalazła się cała zawartość butelki przyszedł czas na odpoczynek, po którym Roch dał sobie spokój. Program rozrósł się znacznie i widać całkiem bliski koniec.

    Tak więc Roch nie nudził się, choć weekend na rowerze jest murowany.

    Roch pozdrawia Czytelników.

  • Zero roweru

    Tak pechowo się złożyło, że to Rocha próbowano wyciągnąć na rower, a on nie mógł. Zarzekał się, że dziś będzie wolne, ale plany musiały zostać zweryfikowane. Cały dzień Roch jeździł, a to do miasta, a to do Marketu, a popołudniu stwierdził, że nic mu się już nie chce i nie poszedł na rower.

    Z osobą, która proponowała Rochowi rower umówił się na jutro i ma nadzieję, że jutro Ona znajdzie czas, aby z Rochem trochę pośmigać. Jutro jest piątek więc nic nie powinno się dziać, ale na wszelki wypadek Roch zamknął telefon i kluczyk od samochodu w szufladzie. Gdyby co to “nie mam, nie wiem, zarobiony jestem i w ogóle”. Jutro Roch jeździ na rowerze i ma ogromną nadzieję, że nie sam.

    Roch pozdrawia Czytelników.

  • Więcej ryb, Rochu

    Tak się jakoś nieszczęśliwie złożyło, że Roch zapomniał wczoraj uzewnętrznić się publicznie. Spowodowane było to faktem, że Roch kończył cześć projektową i przymierzał się do części “trawiąco-lutowniczej”, a zatem musiał skompletować co bardziej egzotyczne układy, musiał przygotować wydruk, pliki PDF, wgrać na pendrive, a po tym wszystkim Roch chciał tylko wyciągnąć gnaty przed siebie i iść spać w poczuciu prawie spełnionego obowiązku.

    Dziś Roch odebrał paczkę, zamówił kolejną, w międzyczasie naprawił światło w samochodzie, a popołudniu poszedł na rower bo pogoda dopisała i szkoda było siedzieć w domu. Roch wybrał się na Dolomity, tam trochę kółek pokręcił i pojechał na Repty. Ponownie zrobił kilka rundek i wrócił do domu. Samemu jakoś nudno się jeździ, a środki na zakup słuchawek zostały przekazane na elektronikę. Zakup znowu się przeciągnie, a Roch zaczyna sam do siebie mówić. Dobrze, że nikogo nie było w pobliżu.

    Na jutro plan jest jeszcze prostszy; odwiedzić zaprzyjaźniony PWiK, później pojeździć i tyle. Roch nie planuje świadczyć żadnych usług, konsultacji, etc. Ma dość i przez jeden może być egoistą.

    Roch pozdrawia Czytelników.

  • Próba uchwycenia momentu

    Na wstępie Roch pragnie usprawiedliwić się z braku wczorajszej notki, ale pochłonął go bez reszty wyświetlacz sterowny za pomocą programu, a wszystko to made by Roch. Po wczorajszych przymiarkach, dziś Roch wziął i skasował wszystko zaczynając od samego początku. Powodem była zmiana “platformy”, która to przyśniła się Rochowi w proroczym śnie.

    Najpierw jednak Roch wybrał się na rower. Pojechał na Dolomity i chciał odwiedzić Repty, ale zachmurzone niebo skutecznie go zniechęciło do tego. W tym roku Roch nie szokuje tysiącami kilometrów, porównując z tym co było rok wcześniej, Roch ma zaledwie połowę kilometrów, a i to deko naciągane jest.

    Skuteczność zachmurzonego nieba była całkiem wysoka, zaraz po powrocie do domu spadł przelotny deszcz i znowu wyszło słońce, jednak Roch nie wyszedł. Wymienił wodę na balkonie, żeby ptaki miały co pić i zasiadł do komputera, jak ma to w zwyczaju. Po chwili przyleciał wróbel i zaczął się kąpać, rozlewając wodę gdzie tylko popadnie.

    Zanim Roch wpadł na pomysł nagrania tej intymnej chwili wróbel już był suchy i gotowy do odlotu. Następnej próby nie było bo padły akumulatorki, ale jutro też jest dzień i może uda się coś skręcić i na Tube wrzucić.

    Roch pozdrawia Czytelników.

  • Spadł deszcz

    We wczorajszej notce Roch zapowiedział, że spadnie deszcz i spadł. Padał tak cały dzień skutecznie uniemożliwiając wyjście na rower. W domu Roch nie miał co robić, więc w akcie desperacji poszedł do Marketu kupić płyty bo zapas się kończył, a jutro jest dzień robienia kopii zapasowych.

    Po powrocie do domu Roch nadal się nudził, a gdy nicnierobienie osiągnęło maksimum Roch zabrał się kończenie programu. Zostało jeszcze troszkę do napisania, ale to już raczej kosmetyka. W poniedziałek zamówi procesorki z TME i będzie miał co robić. Płytki, lutowanie, ponowne programowanie, czyli to co Roch lubi najbardziej.

    Na dziś Roch kończy jakiekolwiek działanie. Noc się zbliża i w ogóle.

    Roch pozdrawia Czytelników.

  • W oczekiwaniu na deszcz

    Roch wyszedł na rower, ale nie wybierał się daleko od domu bo przewidywał, że spadnie deszcz i jak zawsze się mylił. Kręcił się w okolicach domu, żeby móc uciec przed deszczem jednak Roch mógł śmiało jechać gdzieś dalej.

    Znając szczęście Rocha to jutro dopiero zacznie padać bo Roch planuje zrobić jakiś większy wypad, co prawda sam, ale do tego już jest przyzwyczajony więc nie robi mu to większej różnicy. Po powrocie do domu Roch zajął się tworzeniem nowego elektronicznego pomysłu, który może uda się zakończyć. Będzie to wyświetlacz, który wyświetla informacje z komputera. O ile Rochowi wszystko się uda to w poniedziałek będzie płytka, a części w wtorek.

    W terminarzu czeka jeszcze jeden projekt z wyświetlaczem, tym razem termometr do samochodu więc może uda się zrobić dwa w jednym czasie, kto wie.

    Roch kończy, dziś nic się nie działo.

    Roch pozdrawia Czytelników.

  • W podziękowaniu za rozwój..

    Do Rocha zapukał listonosz, jak to ma w zwyczaju dwa razy, i wręczył paczkę. Roch był zaskoczony nie tym, że listonosz wręczył mu paczkę, ale tym, że w ogóle raczył wdrapać się na czwarte piętro, a nie zostawił w skrzynce awizo idąc tym samym na łatwiznę.

    W kopercie bąbelkowej było pudełeczko, a na nim napisane “W podziękowaniu za rozwój Elektroda.pl”. Rochowi zakręciła się łezka w oku, a jednocześnie poczuł się dumny, bo za swoją bezinteresowną pomoc, ktoś go docenił i nagrodził. Po otwarciu pudełka jego oczom ukazał się lśniący pendrive, z wygrawerowanym napisem Elektroda.pl. Aż żal nosić go w kieszeni, żeby się nie zniszczył się.

    Nadeszła chyba pora, aby ujawnić się i napisać, że Roch od jakiegoś czasu jest moderatorem na forum Elektrody i sam ten fakt dużo dla Rocha znaczy, a dodatkowy “gadżet” to już szok. Nie mniej Roch czuje się zobowiązany do dalszej wytężonej pracy na rzecz rozwoju Forum, które jest jednym z niewielu miejsc, gdzie słowo “kultura” ma jeszcze jakiś sens i wartość.

    Popołudniu Roch wyszedł na rower i pojechał na Repty, a potem na Dolomity. Pojeździł trochę po krzakach i wrócił do domu. Dziś nic mu się nie chciało robić, trzeba jeden dzień odpocząć, żeby ruszyć z kopyta z programem, który coraz bardziej się rozrasta, ale to dobrze.

    Na zakończenie kilka zdjęć prezentu:

    Prezent od Elektroda.pl

    Roch pozdrawia Czytelników.

  • Krótki wypad

    Roch wybrał się na rower późnym popołudniem bo taki miał kaprys. Chciał uskutecznić krótki, ale szybki, wypad. Pojechał na Dolomity i stamtąd pojechał na Repty. Trochę Rochowi było zimno pewnie dlatego, że panują zimni ogrodnicy, czy jak ich tam zwał. Roch ma nadzieję, ze wkrótce się to skończy bo w koszulce trochę zimno.

    Później Roch zabrał się za pisanie programu i skończył chwilę przed napisaniem tej notki. Trochę ruszył do przodu, a trochę zmodyfikował. Jednak jedną rzecz poprawił, a przy okazji cztery inne przestały działać. To tyle, Roch pada na rzęsy więc idzie spać. Dobranoc.

    Roch pozdrawia Czytelników.

  • Po burzy

    Po wczorajszej “burzy” pozostało tylko wspomnienie i rześkie powietrze, Roch wybrał się na rower, sam bo nikogo nie było pod ręką, a może dlatego, że nie próbował nawiązać jakiegoś kontaktu z góry zakładając, że nikt nie znajdzie czasu dla Rocha.

    Roch pojechał na Dolomity i tam śmigał czekając, aż spadnie deszcz bo chmury złowrogo przysłaniały słońce, ale jakoś deszcz nie chciał spaść. Co więcej pod koniec dnia zrobiło się przyjemnie, słoneczko zaczęło świecić, ale Rochowi nie chciało się już powtarzać całej ceremonii ubierania się, wiązania, znoszenia i Roch został w domu.

    Jutro sobie odbije, bo planuje jeździć cały dzień nie bacząc na to, czy ktoś będzie chciał z nim jeździć, czy nie.

    Roch pozdrawia Czytelników.

  • Pierwsza letnia burza

    I nadeszła długo oczekiwana burza, która miała nadejść dużo wcześniej, grzmotnęło, błysnęło i tyle było burzy. Nim się zaczęła to juz się skończyła, deszczu tyle co kot, a właściwie pół kota, napłakał. Przez to wszystko ucierpiał tylko Roch, który nie poszedł na rower bo chmury straszyły deszczem cały dzień.

    Siedząc w domu Roch nie robił nic, tylko jadł rzodkiewki, dzięki czemu teraz ma turbo takie, że na rowerze może spokojnie przekroczyć prędkość światła, ale jest już późna – dla Rocha – noc i nie będzie jeździł na rowerze, choć ogon za nim byłby długi i świetlisty.

    Roch pozdrawia Czytelników.

    PS.
    Miał być plakat i informacje o zawodach, ale plakatu nie ma. Drukarnia się obraziła.

  • Potwierdziło się

    Roch ma jakieś wrodzone zdolności przewidywania, żeby nie napisać, że posiada zdolność jasnowidzenia, a w tym przypadku czarnowidzenia. Wczoraj wywróżył sobie, że dziś będzie jeździł sam i jeździł. Nie było sensu jechać do Świerklańca bo tam pełno ludzi i nie byłoby przyjemności płynącej z jazdy.

    Roch pojechał na Repty i tam kręcił się po krzakach, później wybrał się na Dolomity i tam spotkał kilka rowerzystek, ale i one nie chciała z Rochem jeździć więc ponownie wjechał w krzaki i tak zakończył się niedzielny wypad.

    Po powrocie do domu Roch zasiadł przed komputerem i tak, prawdopodobnie, zakończy się jego dzień.

    Roch pozdrawia Czytelników.